Przejdź do głównej zawartości

A JEDNAK KONSTYTUCJA!


3. lut, 2017

Gangster Ryszard Bogucki odsiadujący karę pozbawienia wolności w wymiarze 25 lat za zabójstwo kolegi po fachu Perhinga, występując równocześnie w innej roli jako podejrzany o nakłaniania do zabójstwa gen. Policji Marka Papały, został dotkliwie poszkodowany przez polski system penitencjarny. Ponieważ - jak to bezsprzecznie ustalono w trakcie sprawy odszkodowawczej – w  ciasnej celi aresztu śledczego doznawał niewygody ponad miarę „nierzadko na pograniczu tortur", zażądał od podatników zadośćuczynienia w kwocie 9 mln zł. Pozostawmy na marginesie obrazowe wyliczenia wymyślnych tortur, jakim gangster był poddawany, z których najbardziej (do mojej przynajmniej) wyobraźni przemawiają „wzmocnione kraty w oknach”, istotne jest, żesędzia Igor Tuleya, podzielając zasadniczo argumentację Boguckiego, cierpienia owe zdewaluował do kwoty 264 tys. zł.


Nie to wszakże stanowi clou problemu.
Na uwagę zasługuje nie sam wyroku, ale jego uzasadnienie, w którym mogliśmy usłyszeć szereg deklaracji politycznych, w tym zwłaszcza na temat stosowania Konstytucji RP przez sądy. I tak: 
Można przyznać rację wnioskodawcy odwołując się wprost do konstytucji! To, że w dzisiejszych czasach nie jest ona w pełni respektowana, nie oznacza, że sądy nie muszą w swoich orzeczeniach do niej sięgać. Obecnie to sądy powszechne stoją na straży ustawy zasadniczej”.W tym momencie stanął mi przed oczami nieszczęsny bojownik o stosowanie konstytucji w sądach - Waldek Deska, właściciel najsławniejszej szopy w Polsce. Najsławniejszej i najdroższej (w każdym sensie) bo okupionej potem, krwią, ciąganiem po sądach wszystkich instancji, zakończonym wyrokami: od grzywny poczynając, na ograniczeniu wolności kończąc. Uczestnicząc jako obserwator w kilku rozprawach sądowych miałam okazję zauważyć, w jakim „poszanowaniu” sądy mają ustawę zasadniczą, z której Deska usiłował wywieść swoje prawa do posiadania własnego dachu nad głową, własnoręcznie zbudowanego na własnej działce.
Niestety, ten punkt widzenia nie spotkał się dotąd z aprobatą żadnego z sądów. Absolutnym hitem było stwierdzenie jednego z nich, że [uwaga!] „konstytucja to beletrystyka”, zaś ostatecznym  podsumowaniem było skierowanie Deski na badania psychiatryczne. Poniekąd to rozumiem: człowiek powołujący się nieustannie na swoje prawa konstytucyjne i domagający się respektowania ich przez „nadzwyczajną kastę ludzi”  musiał zostać uznany za wariata.
Jednak zaświeciło światełko w tunelu!
Sędzia Tuleya dał nadzieję na to, że Konstytucja RP odzyska należną jej rangę. A może to jednak nadmierny optymizm? Oczywiście jest to pytanie retoryczne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

WOLNOŚĆ ZNIEWOLONA

Na początek zastrzeżenie; choć tytuł nawiązuje do zbioru Miłoszowskich esejów o zniewolonym umyśle, nie mam ambicji doszukiwania się jakichkolwiek paraleli pomiędzy społeczeństwem skażonym komunizmem, a współczesnymi elitami neoliberalnymi. Co to to nie. Spróbuję tylko przedstawić jeden i na pewno nie najważniejszy wycinek myślenia naszych rodzimych „elit” w kontekście ich zapętlenia z kościołem, czy w ogóle - kwestiami wiary. Dlaczego „zapętlenia”? A jak inaczej można nazwać, excuse-moi, stosunek osób niewierzących lub wręcz wrogów kościoła do jego nauki?

Na pierwszy ogień weźmy bojowników o wolność i demokrację, łamiących prawo świadomie i z premedytacją - w obronie wolności do blokowania miesięcznic smoleńskich. Oni to właśnie najczęściej, poza odniesieniami strcicte prawnymi, odwołują się do ...religii. Tak, środowiska odżegnujące się od wiary i praktyk religijnych, z nich właśnie wywodzą argumenty mające uzasadnić ich działania. Argument pierwszy: modlić się można w kościele, a…

500 PLUS CZYLI OPOZYCYJNY DANSE MACABRE

Zdarzyło się tak, że partia będąca przez 8 lat w permanentnej opozycji przed wyborami wpadła na genialny swej prostocie pomysł, że trzeba ludziom obiecać nie tylko przysłowiową ciepłą wodę w kranie, ale też jakieś konkretne rozwiązania, które społeczeństwu pozwolą w szerszym niż dotąd zakresie uczestniczyć w konsumpcji „rewelacyjnego” rozwoju gospodarczego, czego to społeczeństwo w swej  masie jakoś nie dawało rady zauważyć.
Krótko mówiąc, owa partia opracowała projekt dosypania kasy tym, którym statystycznie powodziło się najgorzej, czyli rodzinom wielodzietnym. Daruję sobie omawianie szczegółów, bo te są wszystkim znane. Ku zaskoczeniu nie tylko wyjadaczy politycznych, ale też przypadkowego społeczeństwa,  nieprzyzwyczajonego do podobnych fanaberii, krótko po wygranych wyborach program został wdrożony, co równie prędko zostało zauważone. Pierwszym objawem było zniknięcie w lokalnych sklepikach tzw. „zeszytów”, co jakoś nikogo szczególnie nie obeszło. Niestety, wkrótce przyszły waka…

PAŃSTWO TEORETYCZNE

22. mar, 2017 Hasło zawarte w tytule, w dosłownym brzmieniu: „Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje...” zostało wypowiedziane ot tak, od niechcenia, pomiędzy przystawką a zupą w stołecznej restauracji, której nazwa już chyba na zawsze znikła z kulinarnej mapy stolicy. Autorem tego stwierdzenia był nie byle kto, bo (ówczesny) minister od policji, potomek autora Trylogii, o wdzięcznym imieniu Bartłomiej. W kręgach zbliżonych do „faszystów" z Marszu Niepodległości zwany - zdaje się, że nie bez podstaw – podpalaczem. Każdy w miarę uważny obserwator polskiej sceny politycznej, a zwłaszcza przesłuchań przed sejmową komisją ds. Amber Gold, musi zgodzić się z panem Sienkiewiczem w całej rozciągłości.

Tu konieczne zastrzeżenie: obecne poczynania (innej już) władzy pozwalają mieć nadzieję, że jednak czynione są wysiłki, aby państwo zaczęło wreszcie działać. Co prawda opór materii jest ogromny, do walki dla utrzymania dawnej inercji, która tak pięknie komponowała s…